czwartek, 16 stycznia 2014

O trzymaniu... rybki w mokrej chusteczce

Prawda, że dziwny tytuł? Jednak niestety całkiem adekwatny do tematu dzisiejszego posta (stety, niestety? ) :). Ale trzymanie kota wyłącznie w mieszkaniu, bez możliwości wychodzenia na świeże powietrze i bez możliwości polowania ktoś bardzo ładnie porównał do "trzymania rybek w mokrej chusteczce higienicznej". Czy kot, który nie może dać upustu swoim naturalnym potrzebom jak znaczenie swojego terenu, polowanie na myszy czy inne drobne zwierzęta, jest nadal właściwym kotem? Odpowiedzi na to pytanie szukałabym na "żywych przykładach".
Ronejka- od około roku prawie nie wychodzi z domu- z własnego wyboru. Jest po prostu strachliwa i nagły hałas przyprawia ją o dreszcze :). Doskonale natomiast odnajduje się jako "śpiąca królewna" w domu na kocyku, w zacisznym miejscu. Jednak zwłaszcza latem odzywa się w niej "zew przestrzeni" i co noc wychodzi na eskapady do ogrodu.

Murcio- regularnie wychodzi na dwór- również z własnej woli. Najczęściej tam przesypia ( a może przepolowuje) noc. Jest kotem spokojnym- zrównoważonym i pewnym siebie.

Niedawno czytałam artykuł o zależności kota od człowieka. Okazało się, że zachowanie takie, jak moja kotka prawie co dzień demonstruje na mnie ( masowanie łapkami, lizanie mojego rękawa cz natarczywe ssanie) jest objawem dużej zależności od człowieka a kot, który takie zachowania ujawnia musi być kotem bardzo zależnym od człowieka i do niego przywiązanym. U naszego kocura natomiast takich zachowań dopatrzeć się nie można. Czy więc to, że Ronejka nie przebywa za często na dworze ma wpływ na jej zachowanie w domu? Wydaje mi się, że tak. Nie łapie ona zbyt często myszy, choć czasem... (o fuj) natomiast Murcio notorycznie przynosi pod drzwi swoje okropne zdobycze chcąc się "pochwalić". Pamiętajmy więc- jeżeli mamy kota- długo się zastanówmy zanim skażemy go na przebywanie wyłącznie w domu. I nie sądzę, aby te koty były bardzo nieszczęśliwe- myślę jednak, że usypia się wtedy tego prawdziwego "kota w kocie". Sądzę również, że naszemu mruczkowi w zupełności wystarczy balkon, z którego nie będzie mógł wyskoczyć za lecącym ptaszkiem. Bowiem dopiero wtedy mamy przyjemność obcować z prawdziwym "zminiaturyzowanym tygrysem".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz